czwartek, 23 października 2014

Iga powiedziała cz. 2


Dzisiejszy post "wisiał" w postach roboczych już chyba z miesiąc. Zaczęłam go pisać jakoś tak w połowie września i ciągle coś mnie odciąga od kompa. Co takiego?

 Praca! Tak, dobrze czytacie. Mama wróciła do pracy. Zachciało się jej być półetatowcem i do tego przedsiębiorcą. A że ciągle pozostaje mamą to od siedzenia przed kompem woli zabawę się z dzieckiem. A fotorelacje z zabaw i inne tego typu rzeczy zalegają na dysku. I jeszcze długo sobie pozalegają. Ba, przeoczyła nawet 1 urodziny bloga. Życie. Ale, ale.. wracając do tematu posta...

Iga z dnia na dzień robi się coraz bardziej wygadana, a buzia to wręcz się jej nie zamyka. Myślę, że to już kwestia genów :) ja też potrafię trajkotać bez przerwy, że już o mojej babci nie wspomnę. Poniżej kilka perełek z ostatnich 5-6 tygodni:

Oglądamy bajkę w TV, bajka się kończy i oczywiście nadchodzi czas na reklamę. No i oczywiście reklamują zabawki. Nie zdążyłam nawet pomyśleć, że zaraz będzie coś chciała gdy pada pytanie:

- Mamo, kupisz mi?
- Skarbie, nie teraz, nie mam kasy.
- No... no to weź oszczędź!
[odnośnie oszczędzania to dziecko ma swoją skarbonkę i jak coś odłoży, to jedziemy na zakupy. A tym razem chyba brakło jej chęci ;) ]

Iga odnośnie podziału obowiązków w domu:
- Mamo, Ty będziesz kucharką, będziesz gotowała. (tata już się tutaj szczerzył w uśmiechu) A Ty tato... będziesz sprzątaczem! Będziesz mi sprzątał. O! (tata już się nie uśmiecha )

W trakcie wypadu z dziadkiem na frytki, zapiekanki i lody i wszystkie paskudztwa na które dziadek daje się naciągnąć:
- Iga, jedz tę zapiekankę.
- Nie, nie chcę.
- Ale chciałaś. Jedz.
- Nie będę jadła.
- No to Ci więcej nie kupię.
- Kupisz!
- Nie kupię.
- Kupisz!
- Nie, nie kupię.
- To rodzice mi kupią!


Dziadek to tak w ogóle to daje sobie wejść na głowę:

Na rowerze (którym steruje mama poprzez długi uchwyt):
- Iga nie pędź tak, zaraz buty zgubię.
- Mamo, ale ja tak z dziadkiem jeżdżę. Dziadek szybko biega.

Jest też tekst z serii Iga-poliglotka. Sytuacja z piaskownicy:
Iga: Amelia, mogę Twoją foremkę?
Amelia: Tak.
Iga: Thank you.
Następuje chwila ciszy.
Iga: Amelia, mówi się "You're welcome".
Amelia nie reaguje i dalej się bawi.
Iga: Amelia, mówi się "You're welcome".
Amelia znowu nic.
Iga: MÓWI SIĘ "YOU'RE WELCOME"!!!

Nerwy pojawiają się też w trakcie jazdy samochodem. Czekamy na skrzyżowaniu na zielone światło, w końcu można jechać, ale kierowcy przed nami coś się nie pali. Nagle z tyłu dobiega nas: "No jedź pajacu!". Zatkało mnie. I najlepsze jest to, że nie mogę dojść gdzie to wyłapała :)

Kwestia posiadania rodzeństwa:

Idziemy na zakupy. Gadka szmatka o zabawkach, zakupach itp. a tu nagle:
Iga: Mamo, a kiedy będziesz dla mnie mieć dzidziusia w brzuchu?
Mama:?!? [mało się nie wywróciłam :)]

Dziecko wytrwałe jest. Dziś próbowało z ojcem. Bardziej stanowczo.
Iga: - Tata dziś ma być dzidziuś! Braciszek. Niech będzie starszy żeby mógł się ze mną bawić. [jak w reklamie UPC, niech Pan zadzwoni wczoraj żeby mi założyli dzisiaj, brata też zrobimy wczoraj żeby był starszy ;D]

A do tego chciałaby jeszcze kuzynkę....


6 komentarzy:

NitkaFantazji pisze...

Dobre:) no cóż, ja jak byłam mała zbierałam pieniążki na braciszka do świnki skarbonki :) i się udało:)

KreatywnaMamaKreatywneDziecko pisze...

No co Ty, taka łapówka dla rodziców? Ciekawa jestem ile uzbierałaś :D

Matka Prowincjonalna pisze...

Wygadanie, zapewne kwestia genów, ale imię też robi swoje, moja Iga nie dość, że pyskata, wygadana, to jeszcze przy tym totalnie rozkoszna, zupełnie, jak Wasza :)

Małgorzata Zakrzewska pisze...

Hahaha, ładnie wygadana! Wszystkiego najlepszego zatem z okazji pierwszych urodzin bloga ;)

Matka Prowincjonalna pisze...

Podejmij wyzwanie, nominuję do Liebster Blog Award :)

Agnieszka Samol pisze...

Nominuje Ciebie do Liebster Blog Award
zapraszam do siebie - http://mojejperspektywy.blogspot.com/