piątek, 27 grudnia 2013

Iga w podróży

I po świętach. Zawsze jest z nimi tyle zamieszania, przygotowań, spraw do załatwienia, a mijają tak szybko... Ale, ale... nawiązując do tematu posta, święta często wiążą się z wyjazdami. W naszym wypadku był to co prawda wypad do dziadków na jeden dzień i to niedaleko, bo 30 km w jedną stronę, ale zawsze to coś, a dziecku lepiej nie dawać powodów do nudy :) Dlatego zawsze gdy gdzieś wyjeżdżamy, bez względu na to czy będziemy jechać 30 minut czy dwie godziny, biorę ze sobą podręczny zestaw rozrywkowy. A co to takiego? Dwie lub trzy mini książeczki, pluszak, który jest w danym momencie przez Igę faworyzowany, płyta CD z ulubionymi piosenkami i coś do rysowania. I z tym właśnie był problem. Bo w samochodzie rysuje się niewygodnie, nie ma na czym kartki położyć, a kredki uciekają.... Ale spokojnie. Mama znalazła rozwiązanie. Mamy w domu taką plastikową małą podkładkę czy coś, nie wiem jak to dokładnie nazwać, w którą można włożyć obrazek. Więc zmierzyłam jej wielkość, stworzyłam w Wordzie tabelkę o kolumnach takiej właśnie wielkości i z internetu pobrałam obrazki do kolorowania z ulubionymi postaciami z bajek, np. z zebrą Zou, Jake i innymi piraciętami, Mańkiem złotą rączką itp. Wyszło fajnie, a i próbę w samochodzie sprawdziło się w 100%. Ale nadal był problem z kredkami - musiałam trzymać, podnosić te, które upadły. Ale i tutaj udało się znaleźć rozwiązanie. Kupiłam jedną wielką kredkę ze zmiennymi rysikami. 

A wyszło to tak....



... tak prezentuje się moje dziecko w podróży....


... a misiek i książeczki podróżują w organizerze, żeby zawsze być w zasięgu małych rączek...


A co robimy w samochodzie gdy jest za ciemno żeby rysować lub czytać? Podśpiewujemy sobie ;) chociaż najczęściej pora wieczorna przypada na drogę powrotną, a Iga jest już zmęczona i po prostu zasypia. Ja zresztą też :)

Brak komentarzy: