środa, 24 grudnia 2014

Świąteczne projekty część 4 - zawieszki na choinkę z masy solnej

Oprócz własnoręcznie wykonanych bombek na naszej choince znalazły się też zawieszki wykonane z masy solnej. Powstały dość spontanicznie bo miałam na głowie gotowanie obiadu i sprzątanie kuchni, a Iga akurat za nic na świecie nie chciała się chwilę sama pobawić. Poszłyśmy na kompromis - przygotowałam jej masę solną, którą ona następnie wałkowała i wycinała, a ja szybko zrobiłam obiad. W ten sposób byłyśmy razem, chociaż każda z nas zajmowała się swoimi sprawami. A w powstałych kształtach z masy solnej zrobiłyśmy dziurki i tak oto powstały zawieszki :)


wtorek, 23 grudnia 2014

Świąteczne projekty część 3: kartki

Kolejnym projektem, który wykonałyśmy z Igą z okazji świąt są kartki z życzeniami. Własnoręcznie wykonane kartki to chyba najprostszy prezent, jaki można wykonać z dzieckiem w każdym wieku. W tym roku postanowiłyśmy na wycinanie i wyklejanie. Pisaki poszły w ruch dopiero gdy Iga zaczęła "wypisywać" życzenia. Nie wtrącałam się bo podpisać się umie, a resztę sama obdarowywanym wytłumaczy :)


poniedziałek, 22 grudnia 2014

Świąteczne projekty część 2 - Jak zrobić bałwanka?

W ostatnim poście pisałam, że chcę nauczyć moje dziecko o wartości własnoręcznie wykonanych prezentów. Dlaczego? Wiadomo, że kilkulatki nie stać na kupno prezentów i nawet jeśli kupię np. dziadkom coś w imieniu Igi, to nie sprawi im to tak wielkiej radości, jak prezent wykonany przez nią samą. Poza tym nie chcę by wyrosła na małą materialistkę. W dzisiejszym poście pokażemy jeden z prezentów wykonanych dla naszych krewnych - bałwanek na patyczku, idealny jako świąteczna ozdoba, którą można wetknąć np. do doniczki z kwiatkami. 


Świąteczne projekty część 1 - jak zrobić bombkę?

Świąteczny szał opanował już chyba wszystkich dookoła. Atmosfera w sklepach jest nie do wytrzymania. Ludzie szaleją i kupują na potęgę. Biorę w tym wszystkim niestety udział bo prezenty i jakieś zapasy na te kilka dni zrobić trzeba. A po wizycie w zatłoczonym sklepie człowiekowi należy się odpoczynek. Najlepiej z przy kubku ciepłej kawy i z osobami, na których nam zależy. A jeszcze lepiej, jeśli odpoczywa się robiąc coś, co się lubi, czyli DIY z dzieckiem :) W ostatnim czasie wykonałyśmy kilka projektów związanych z świętami. Pierwszym z nich było wykonanie własnych bombek.


wtorek, 16 grudnia 2014

Jak zrobić z dzieckiem grę planszową?

Wbrew pozorom nie jest to wcale trudne. Pomysł na grę planszową nie jest oryginalnie mój, widziałam w wakacje coś podobnego na festynie czy jakiejś imprezie dla dzieci. Dokładnie nie pamiętam, ale pomysł bardzo mi się spodobał więc postanowiłam wykonać grę z Igą w domu. Co jest nam potrzebne?


niedziela, 16 listopada 2014

Malowanie stopami

Lubimy malować. Nie da się tego ukryć, wystarczy chociażby spojrzeć na pękate teczki wypełnione malunkami czy chociażby na kilka naszych postów. Malujemy dość często i dlatego też zawsze staram się urozmaicić każdą taką zabawę stosując inną technikę. Tym razem padło na malowanie stopami. Chodziło mi to po głowie już od jakiegoś czasu jednak zawsze coś powstrzymywało mnie od kupienia dużego arkuszu szarego papieru, tak więc gdy po nowej kanapie został nam ogromny kawałek tektury falistej w którą była owinięta, nie było już wymówek :) 



czwartek, 23 października 2014

Iga powiedziała cz. 2


Dzisiejszy post "wisiał" w postach roboczych już chyba z miesiąc. Zaczęłam go pisać jakoś tak w połowie września i ciągle coś mnie odciąga od kompa. Co takiego?

sobota, 30 sierpnia 2014

Wycinanki, czyli pomysł na zabawę w deszczowe popołudnie

Jakiś czas temu dostałam od mojej cioci-nauczycielki karty do pracy plastycznej dla dzieciaków. Iga uczy się używać nożyczek, a wykonanie prac z tych kart wymaga właśnie wycinania więc pomysł bardzo mi się spodobał. Jako, że było to na początku lata, pogoda dopisywała, a każdą wolną chwilę spędzałyśmy na powietrzu, karty zdążyły się przykurzyć zanim wreszcie ich użyłyśmy. W końcu w któreś popołudnie deszcz zatrzymał nas w domu i wzięłyśmy się do pracy.


środa, 27 sierpnia 2014

Jak kreatywnie zająć dziecko bez telewizora - koraliki

Tworzenie bransoletek i wisiorków z kolorowych koralików to nowe hobby Igi. Moje w jakimś sensie też bo choć na ogół pracuje samodzielnie, dając mi chwilę na zajęcie się swoimi sprawami, zdarza się, że uprze się na wspólne "koralikowanie". No i siedzimy i nawlekamy te koraliki. Swoim nowym hobby mała zaraziła się od koleżanki. 



wtorek, 26 sierpnia 2014

Iga powiedziała

Dzieci jak to dzieci, mają to do siebie, że są bezpośrednie i kreatywne w swoich wypowiedziach. Gdy ja i moje rodzeństwo byliśmy mali nasza ciocia nagrywała nas na starym kasprzaku. Co prawda nagrywała jak śpiewamy i mówimy wierszyki, co często wychodziło dość śmiesznie, ale czasem udało jej się też wyłapać jakiś śmieszny tekst. 



wtorek, 19 sierpnia 2014

Jak wykorzystać patyczki po lodach?

Do nauki liczenia! Pomysł podsunęła mi ciocia, która jest nauczycielką w klasach 1-3. Przy okazji sprezentowała mi tyle patyczków do liczenia, że starczyłoby dla całej klasy dzieci :) Patyczki są kolorowe i plastikowe (na początku nie zorientowałam się, że są po lodach), wykorzystując je do zabawy nadajemy im nowe życie (tak, tak... uwielbiam eko-recykling), ale wykorzystania drewnianych odradzam bo jak się ubrudzą to nie da się ich umyć. Nasz zestaw do liczenia uzupełniłam o cyferki napisane na kolorowym bloku technicznym. Tak wyposażone zabrałyśmy się do liczenia. 


wtorek, 5 sierpnia 2014

Prosty przepis na ciasto z jabłkami

Przepis dostałam od znajomej, która tak go zachwalała, że postanowiłam się skusić na pieczenie ;) Przepis jest nie tylko prosty, ale i szybki. Idealnie nadaje się jeśli chcemy piec z dzieckiem. Wykorzystałam go już raz przy pomocy Igi, zamierzam się właśnie do drugiego podejścia. Tym razem bez Małej bo jeszcze śpi :)

czwartek, 31 lipca 2014

Masa solna i "rubiny"

O tym, że moje dziecko uwielbia zabawę masą solną pisałam już kilkakrotnie. Dotychczas powstały z niej pierożki dla lalek, wazonik dla dziadka i babci, różnego rodzaju serduszka, gwiazdki i inne kształty. Żeby nie było monotonnie każdą zabawę masą solną staram się urozmaicić. Tym razem cekinami, albo jak to określa Iga, rubinami :) Cekiny wpadły mi w oko w plastyku, gdzie wybrałam się po filc na poduszkę z Elmo. Kupiłam "bo mogą się przydać", ale już w trakcie jazdy powrotnej do domu miałam pomysł na ich użycie z masą solną. I to był strzał w dziesiątkę! W szczególności, że miałam pod opieką na kilka dni jeszcze 13letnią kuzynkę, którą również wciągnęło zdobienie cekinami. Przyznam szczerze, że byłam zaskoczona. No bo ona ciągle tylko ciuchy, fb, koleżanki, kreskówek już nie oglądam... a tutaj nagle taka chęć do zabawy masą solną. W sumie pomogłam im jedynie z wykonaniem masy, a dalej bawiły się same :) 


środa, 30 lipca 2014

Kolorowe poduszki dla dziecka

Kiedyś Monika z jakjatouszylam.blogspot.com uszyła poduszkę z Ciasteczkowym Potworem z Ulicy Sezamkowej. Podusia tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam zrobić podobną dla Igi. Padło na Elmo z tej samej bajki, którego Iga uwielbia. Trochę się zbierałam do rozpoczęcia pracy, ale w końcu mi się udało i nieskromnie powiem, że jestem zadowolona z efektu końcowego. Wykonanie nie jest trudne, trzeba mieć tylko poszewkę, filc, nożyczki, igłę i nici. Szablon głowy Elmo pobrałam z internetu, przeniosłam na filc i powycinałam. Wszystkie elementy Elmo zszył na maszynie mój mąż, a ja potem przyszyłam ją i literki na poduszkę. I gotowe. Idze tak bardzo się spodobało, że chciała jeszcze jedną. Tym razem z Tyranozaurem Rexem. Bo już od jakiegoś czasu interesuje się dinozaurami. Oglądamy filmy dokumentalne discovery i bbc, czytamy książki, rysujemy i kolorujemy gotowe szablony z dinozaurami. Mała potrafi już wymienić z głowy niektóre nazwy dinozaurów i bez trudu rozpoznaje je na zdjęciach. Ba, sama nawet niedawno powiedziała, że chciałaby być dinozaurem :) No cóż, przynajmniej będzie miała jednego na poduszce. T-rex powstał w podobny sposób co Elmo, ale wykonanie było bardziej czasochłonne bo było więcej detali, no i poduszkę miałam z grubszego materiału i gorzej się przyszywało. Ale Iga się bardzo cieszy więc warto było ;)


wtorek, 29 lipca 2014

Ślimak, ślimak pokaż rogi

Po deszczu, a jak bardzo nie pada to w trakcie, wkładamy kalosze, zabieramy parasolkę i chodzimy z Igą szukać ślimaków. Tak było też pod koniec zeszłego tygodnia, gdy wreszcie pogoda uraczyła nas deszczem. Początkowo tak lało, że myślałam, że z wyjścia nici, ale jednak się rozpogodziło i Iga miała okazję powiedzieć ślimaczkom "Ślimak, ślimak pokaż rogi, dam ci sera na pierogi" :) Chociaż tym razem ślimaków było jak na lekarstwo, te, które znalazłyśmy spisały się na medal i rogi pokazały:


wtorek, 1 lipca 2014

Pierniczki

Nie potrafię za dobrze piec i na ogół nie mam na to czasu, ale od kilku dni miałam chęć na pierniczki. A że moje dziecko uwielbia się bawić wałkiem i foremkami, nie było rady, trzeba było upiec ;) Zaopatrzyłam się w potrzebne składniki, kupiłam nawet posypkę za którą nie przepadam (kupiłam oczywiście z myślą o Idze, która z radością dekoruje nią wypieki) i zabrałyśmy się do pracy. Moje małe wrzuciło wszystkie składniki do miski, ja ugniotłam ciasto, a dalej już właściwie się przyglądałam bo chociaż miałyśmy dwa wałki (mały i duży), Iga uparła się na duży, a mnie małym źle się wałkowało. Przy wycinaniu pierników foremkami małe też rządziło :), ale fajnie się przyglądać jak sama pracuje i jaka jest już samodzielna. I pomyśleć, że dopiero była bobasem całkowicie zależnym od rodziców! Pierniczki wyszły pyszne i jak się okazało upiekłyśmy je z wyczuciem bo akurat tego dnia dziadek wpadł z wizytą. 

niedziela, 29 czerwca 2014

Sensoryczna książeczka

Dzisiaj z samego rana, będąc jeszcze w piżamach (bardzo lubimy chodzić w piżamach:) ), wykonałyśmy z Igą sensoryczną książeczkę. Pomysł na jej wykonanie znalazłam na blogu pani E. Wojtan, która ma mnóstwo wspaniałych pomysłów na zabawy z dzieckiem. Książeczkę w wykonaniu jej i jej dzieci znajdziecie tutaj: sensoryczna książeczka. Pomysł pani Ewy potraktowałam jako inspirację, nie chciałam robić kopii jej książeczki dlatego też zamiast wykonywać całość z tektury falistej, środek naszej książki powstało z kolorowego bloku technicznego. Książka różni się też wypełnieniem.



sobota, 28 czerwca 2014

Łódki z łupinek po orzechach

Iga znalazła dzisiaj w swojej szufladzie łupinki po orzechach, które odłożyłam już dawno temu. Nie pamiętam dokładnie czy obiecywałam jej, że zrobimy łódki czy też gdzieś takie widziała, ale sama zapytała tatę czy zrobi z nią łódki. Dałam im plastelinę, papier i wykałaczki i przyglądałam się jak razem pracują. Piękny widok oczywiście :), a zabawa fajna, bo dziecko ćwiczy rączki i właściwie większość pracy wykonuje samodzielnie bo to nie jest nic trudnego. Moje dziecko na końcu zdecydowało się zaangażować mnie w wykonywanie żagli. Nie ma to jak team work :)



środa, 25 czerwca 2014

Gra memory i nauka angielskiego

Lubicie grać w gry pamięciowe? Ja tak. Kiedy byłam dzieckiem to mogłam w nie grać cały czas - tak mi się podobały. Myślę, że gry memory to nie tylko fajna zabawa, ale także niezłe ćwiczenie wspomagające pamięć, szczególnie dla dzieciaków. A do tego jako nauczycielka angielskiego dodam, że to świetny sposób na powtórkę słownictwa, naukę używania czasownika "have" we wszystkich rodzajach zdań i przede wszystkim wprowadzenie elementu zabawy do lekcji. Mając te wszystkie zalety na uwadze, zaczęłam grać z Igą w gry memo. Dzisiaj nawet zrobiłyśmy jedną. Nawet się nie spodziewałam jak bardzo ją to ucieszy! 
Wykonanie gry nie trwa długo, a jedyne czego potrzebujemy to dowolne obrazki, blok techniczny, klej i nożyczki. 
Nasza pierwsza samodzielnie wykonana gra jest bardzo prosta, składa się tylko z 6 par, ale stopniowo będziemy się rozkręcać i zwiększać liczbę.  Nie ma co szaleć, zwłaszcza, że grając mówimy po angielsku. My wykorzystałyśmy obrazki składające się na sowią rodzinę - skserowałam je z materiałów dodatkowych dla nauczyciela z książki do angielskiego, bo chciałam żeby mała utrwaliła sobie nazwy członków rodziny. Do tego w trakcie gry mówiłam do niej po angielsku: "I have baby and mummy. It's not a pair. What have you got?" itp. W ten sposób za jakiś czas, gdy już się osłucha, sama zacznie tak mówić. Do tego czasu pewno wypracujemy też cierpliwe czekanie na swoją kolej losowania par :P
Iga uczy się korzystać z nożyczek więc większość sówek wycięła sama, a potem razem przykleiłyśmy je na prostokątne kawałki kolorowego bloku technicznego. I gotowe.

sobota, 14 czerwca 2014

Wycieczka z dzieckiem: Termy w Uniejowie

Ostatnio posty pojawiają się dość rzadko. To nie kwestia braku pomysłów na zabawy, ale raczej pogody. Jest jeszcze kwestia mojego powrotu na rynek pracy i to na własnych warunkach, ale o tym może kiedy indziej. Odkąd zrobiło się ciepło staramy się nie siedzieć w domu, a wyjścia na plac zabaw, do parku czy na rower wpisały się w stały plan dnia. Do tego dochodzą jeszcze wycieczki. W ten weekend wybraliśmy się do term w Uniejowie i przyznam, że było świetnie bo to naprawdę fajne miejsce. Niby małe miasto, ale naprawdę jest tam dużo rozrywek, w szczególności dla rodzin z dzieckiem. I w dodatku blisko - z Kalisza mamy tam tylko ok. 60 km.

Widok na termy z zewnątrz. W środku zdjęć nie robiłam, byłam zbyt zajęta ganianiem za moim dzieckiem ;) Powiem tylko, że jest tam kilka miejsc dla zabaw dla dzieci, m.in. zjeżdżalnia na którą wchodzi się przez piracki statek i Iga ani myślała się stamtąd ruszać. 



wtorek, 3 czerwca 2014

Mama tworzy, czyli jak dać nowe życie starej kurtce..

Szał na DIY dopadł również i mnie. Co prawda szyć nie potrafię i nie wiem czy znajdę kiedyś czas i motywację by się nauczyć, ale za to lubię nadawać nowe życie starym ciuchom malując na nich różne rzeczy. Gdy akurat nie zajmuję się Igą, nie jestem w pracy, nie gotuję i w danym momencie nie padam z nóg zdarza mi się usiąść z farbkami i malować na tkaninach. Tak było też w przypadku tytułowej kurtki. Kupiłam ją kilka lat temu w lumpie, nosiłam jedynie sporadycznie, ostatnio chciałam ją nawet wyrzucić bo taka nijaka i nagle mnie oświeciło, że można by coś namalować na plecach. Padło na tekst piosenki "People are strange" The Doors (mój ulubiony kawałek tego zespołu) i podobiznę Morrisona. Grafikę pobrałam z sieci, przeniosłam na kurtkę za pomocą kalki i namalowałam czarną farbką. Jak wyszło? Przekonajcie się sami....

Kurtka przed:

niedziela, 1 czerwca 2014

Dzień dziecka z Dorą i Diego

Z okazji Dnia Dziecka zdecydowaliśmy się dzisiaj na małe szaleństwo. Nie, nie chodzi mi tu o żadne sporty ekstremalne, nic z tych rzeczy. Dla mnie szaleństwem jest wyjście w miejsce, gdzie na pewno będzie dużo ludzi i będzie głośno. No, może poza koncertami :) Nie lubię tłoku, ścisku, przepychania się i kolejek, ale ponieważ w jednej z kaliskich galerii zorganizowano Dzień dziecka z Dorą i Diego, bohaterami bajki, za którą Iga przepada, postanowiłyśmy się tam wybrać. W zeszłym roku byliśmy całą rodzinką w teatrze, a potem pływać łódką po Prośnie, ale niestety w tym roku w teatrze grali to samo przedstawienie ;/ W sumie nie było aż tak tłoczno jakbym się tego obawiała, ale kolejki do prawie wszystkich atrakcji były ogromne. Do tego Iga nieźle mnie urządziła mówiąc, że jednak nie chce malowania buzi jak już wystałam w kolejce jakieś 30 minut :) Podsumowując wypad zaliczam do udanych, mała fotorelacja poniżej.





piątek, 30 maja 2014

Piracka bandamka

Jak już wcześniej wspominałam, moja córka przepada za bajką "Jake i piraci z Nibylandii", a co za tym idzie, sama lubi bawić się w piratów. Jak na razie jeszcze się ten motyw nie znudził. O piratach i pirackich gadżetach pisałam już tutaj. Niedawno zrobiłam Idze do kolekcji również piracką bandamkę. 


poniedziałek, 19 maja 2014

Jak zrobić maskotkę dla dziecka... czyli świnka Peppa domowej roboty

A może w sumie nie do końca maskotkę, ale coś w tym stylu. W zasadzie nie wiem jak to określić, może ktoś rzuci jakimś pomysłem. Moje dziecko ma wiele ulubionych bajek, zarówno kreskówek, jak i tych czytanych, ostatnio najczęściej czytamy i oglądamy przygody świnki Peppy. Kilka dni temu sprzątając znalazłam w szafie kawałki materiału, które zostały mi po uszyciu fartuszka i do głowy wpadł mi pomysł żeby samodzielnie wykonać Peppę dla Igi. Mały tutorial poniżej.




czwartek, 17 kwietnia 2014

Jak zrobić wazonik z masy solnej?

Osoby, które czasem zaglądają na mojego bloga wiedzą, że część prac plastycznych wykonywanych przez Igę opuszcza nasz dom w postaci prezentów. Tak było też w przypadku wazonika z masy solnej. Był to już drugi jej autorstwa, pierwszy zrobiła w styczniu babci na urodziny, ale zdążył "wyfrunąć" z domu zanim pstryknęłam zdjęcia. Dzisiaj pokazuje więc ten drugi (sprezentowany dziadkowi), bardziej "samodzielny", bo tym razem Iga nie potrzebowała tak bardzo pomocy jak ostatnio.  Masakra, jak ten czas leci, a ona staje się coraz bardziej samodzielna. Normalnie rozpiera mnie duma jak to obserwuję :)

  

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jak zrobić uszy wielkanocnego króliczka?

Święta tuż, tuż więc nie ma się co dziwić, że w moim domu zamieszkał wielkanocny króliczek. Słodki, kochany, i jak widać po zdjęciach, jakiś taki trochę zawstydzony bo się za misiem chowa. Zresztą zobaczcie sami...


niedziela, 23 marca 2014

Kolorowe motylki

Dzisiaj nasze mieszkanie odwiedził cały tuzin motylków. Są wesołe i kolorowe i pomagają zapomnieć, że wiośnie coś się pomyliło i zamiast słońca dzisiaj mamy deszcz. Jak zrobić kolorowe motylki? Pomysłem zainspirowała nas Marika z bloga Z dala od miasta, motylki w jej wykonaniu znajdziecie tutaj klik. Za kreatywną inspirację bardzo dziękujemy - motylki są łatwe w wykonaniu, a Iga tak się zapaliła, że dziś powstało aż dwanaście.

 

wtorek, 18 marca 2014

Kolejny kreatywny recykling...czyli eko-wycinanki

Dziś znów szaro-buro. Zawsze jak pogoda się tak zmienia z pięknej na paskudną to chodzę i marudzę. Ale na spacer się wybrałyśmy, małe musi nabierać odporności. Poza tym skończyły się nam farbki i bloki i trzeba było uzupełnić zapasy :) A po spacerku zabrałyśmy się za wyklejanie.



sobota, 15 marca 2014

Malowany kubek

Wiosna, wiosna i po wiośnie... przynajmniej na razie (taką mam przynajmniej nadzieję :)) Pogoda nie dopisuje więc dzisiaj cały dzień siedzimy w domu ;/ Ale oczywiście się nie nudziłyśmy. Powstało dzisiaj mnóstwo rysunków i malunków, wazonik i kubek. Dzisiejszy post jest poświęcony właśnie tej ostatniej rzeczy.

 

piątek, 14 marca 2014

Jak kreatywnie zająć dziecko bez telewizora - pomysł 4

Moją kolejną propozycją na kreatywne zajęcie dla dziecka jest wykonanie wachlarza. Prace plastyczne na ogół wykonujemy wspólnie, ale Iga lubi też tworzyć samodzielnie. Chociaż lubi rysować i malować i nie sądzę by szybko się jej to znudziło, postanowiłam wprowadzić małe urozmaicenie. Wykonanie wachlarza jest bardzo proste. Moja rola ograniczyła się do poskładania kartki bloku technicznego w harmonijkę, ozdabianiem zajął się mały człowiek.


niedziela, 9 marca 2014

Kreatywny recykling... czyli jak wykorzystać stare płyty CD

Niedawno w trakcie porządków nazbierałam kilka niepotrzebnych już płyt CD/DVD. Miały trafić na śmietnik, ale zdecydowałam się wykorzystać je w kreatywny sposób, bawiąc się z Igą.



czwartek, 6 marca 2014

Park i zamek w Gołuchowie

Ostatnio pogoda nas rozpieszcza. Postanowiliśmy to wykorzystać i wybraliśmy się w trójkę do  Gołuchowa, wsi położonej ok. 15 km od Kalisza, w której jest mnóstwo atrakcji dla dzieci (i nie tylko). Jakich? Już piszę...






środa, 5 marca 2014

Kot i dziecko pod jednym dachem

Uściślając, dwa koty i dziecko pod jednym dachem. Tak jest u nas i nie ma z tym problemu. Jednak niektórzy rodzice mają obawy odnośnie takiego połączenia. Pojawiają się obawy o bezpieczeństwo dziecka czy wystąpienie alergii. Jeśli chodzi o to pierwsze, wszystko zależy od nas: to my jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie zwierzaka, co wpływa na jego późniejsze agresywne bądź spokojne zachowanie. Jesteśmy też odpowiedzialni za dziecko i wyjaśnienie mu, że zwierzak to nie zabawka i nie wolno go bić, kopać, ciągnąć za ogon itp. Osobiście uważam, że posiadanie zwierzaka ma zalety. Po pierwsze: Iga uczy się interakcji ze zwierzętami i wie, że nie wolno ich krzywdzić. Po drugie: uczy się, że to nie tylko zabawa, ale też obowiązki bo kocury muszą być nakarmione, a kuweta posprzątana. Po trzecie: nabywa odporności, bo wiadomo, że dom z dwoma kotami nie jest idealnie sterylny i jakiś tam kontakt z bakteriami jest. Po czwarte: nasze koty to nieźli towarzysze zabaw.

Nasze futrzaki to Hermiona:

I

i Filemon:


Są wszędobylskie, żarłoczne i psotne. Ale wystarczy jedna poza w takim stylu:


lub takim: 

video
i wszystko jest im wybaczane. Powyższa sztuczką Filemon wkupuje się w łaski wszystkich. WSZYSTKICH :)

wtorek, 4 marca 2014

Malowane talerzyki

Ostatnio w jednym z marketów natrafiłam na zabawkę z serii "Zrób to sam. Mini talerze". Wiedziałam, że Idze spodoba się taka kreatywna zabawa DIY i się nie pomyliłam. W komplecie znajdują się farbki, trzy mini talerzyki (naprawdę mini :) ), pędzelek i podstawki.  I tak właśnie moje dziecko stało się autorem całkiem fajnego rękodzieła. Dodam, że w kwestii malowania doszłyśmy do etapu w którym jak efekt się nie spodoba to maluje od nowa. Z talerzyków też trzy razy zmywałam muffinkę zanim efekt wydał się Idze zadowalający :) Poniżej mała fotorelacja.


 Iga przy trzecim podejściu do malowania babeczki:


A tutaj już gotowy talerzyk:


 W trakcie malowania Iga zaczęła eksperymentować z kolorami: mieszała je ze sobą żeby sprawdzić, co wyjdzie. Z małą podpowiedzią mamy stworzyła różowy do pomalowania kwiatka i fioletowy do babeczki. Taka zabawa nie tylko sprawiła jej przyjemność, ale rozwinęła jej kreatywność i wyobraźnię. 
A oto dwa pozostałe talerzyki: z kwiatkiem (powstał za pierwszym podejściem :)) i z serduszkiem:



Gdy talerzyki wyschną postawimy je w pokoju na półce. A jeśli kiedyś zastąpi je jakaś inna ozdoba, na pewno trafią do pudła z pracami Igi. Na pamiątkę :)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Różne techniki malowania farbkami

Wspomniałam już we wcześniejszym poście, że Iga uwielbia malować. Maluje dość często, a jedno duże opakowanie farb (12 słoiczków) czasem starcza jedynie na dwa użycia. Można by się zastanawiać dlaczego jej się to nie nudzi? Bo zawsze kreatywnie urozmaicamy sobie tę zabawę. Tradycyjnie malujemy za pomocą pędzelka, ale malowanie rączkami, i towarzyszące temu brudzenie się, wydają się być o wiele bardziej interesujące...


Inną interesującą formą jest nakładanie farby za pomocą rączek i kawałka kartonika:


Odciskanie farby za pomocą ręcznika kuchennego też pozostawia fajne wzorki:


Zresztą gąbka kuchenna to też fajne uatraktycyjnienie:


Pędzelek też może być wykorzystany w nieco niekonwencjonalny sposób ;) :


Gdy powyższe już się znudzi, zawsze można się skupić na malowaniu czegoś:


Jeśli ktoś zwrócił uwagę tutaj Iga ma na sobie prawdziwy miks wzorków - wyjaśnię, że tego dnia ubierał ją tata :)

A tak na ogół prezentuje się pokój po malarskich poczynaniach mojej pociechy:


wtorek, 11 lutego 2014

Leibster Blog Award

NitkaFantazji nominowała mnie do nagrody Leibster Blog Award, za co bardzo jej dziękuję ;)

Na czym polega zabawa? Nominację do Leibster Award otrzymuje się od innego blogera. Jest to pewnego rodzaju forma uznania :) Po oderbaniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która nas nominowała. Następnie trzeba nominować 11 osób i ich o tym poinformować oraz zadać im 11 pytań. 

Pytania, które dostałam od NitkiFantazji to:

1. Ulubiony kolor?
Zależy od humoru, na ogół jest to niebieski.

2. Najlepsze miejsce na wymarzone wakacje?
Nowy York. 

3. Co chciałabyś ulepszyć w swoich pracach?
Hmmm... nic, w sumie chciałabym mieć więcej czasu by je wykonywać.

4. Piosenka, którą polecasz?
Trudny wybór, bo ulubionych mam wiele...
ale niech będzie The Doors - People are strange.

5. Co wzięłabyś na bezludną wyspę?
Dobrą książkę.

6. Jaką książkę lubisz najbardziej?
I znowu trudne pytanie, bo lubię wielu autorów.
Najbardziej chyba Folleta, Canavan i Rudnicką.

7. Najpiękniejsza chwila w Twoim życiu?
Moment w którym zostałam mamą.

8. Twój ulubiony blog?
Nie mam jednego ulubionego.

9. Osoba, która Cię inspiruje?
Czerpię inspirację od wielu osób ;)

10. Gdzie najchętniej zaopatrujesz się w rzeczy do realizacji swoich pasji?
W kaliskim sklepie "Plastyk". Mają tam wszystko! 

Blogi, które nominuję do Leibster Award to:

http://zdalaodmiasta.blogspot.com/

http://hiimalittle.blogspot.com/

Proszę o udzielenie odpowiedzi na te same pytania :)


niedziela, 9 lutego 2014

Ramka na zdjęcia... czyli mała powtórka z rozwrywki

Idze tak się spodobało robienie ramki na zdjęcia, że w przeciągu ostatnich dni powstało kilka nowych egzemplarzy. Tym razem nie oddajemy ich nikomu w formie prezentu, zostają w domu. Jak widać na zdjęciu, trzymamy się takiej samej tematyki: nadal rządzą potworki inspirowane Ulicą Sezamkową. Niestety na zdjęciu nie wszystko wyraźnie widać. Czwarta ramka to przełamanie rutyny - nieład artystyczny w formie wyklejanki. 


sobota, 8 lutego 2014

Bawimy się w pocztę...

W ostatnim czasie przyszło do mnie kilka listów poleconych. Ponieważ każda wizyta listonosza wzbudziła zainteresowanie Igi, zdecydowałam się wykorzystać ten fakt żeby zapoznać ją z tradycyjną formą listów, których używa się teraz sporadycznie. W ten sposób mała nie tylko dobrze się bawiła, ale też nauczyła się czegoś nowego. Ponieważ skończyły mi się koperty, wykonałyśmy kilka samodzielnie. Użyłyśmy do tego szablonu pobranego z internetu, najlepiej sprawdził się ten tutaj: szablon_koperta. Żeby koperty nie były nudne i nie wyglądały smutno, cześć z nich wykonałyśmy z kolorowego papieru:


Następnie zabrałyśmy się za przygotowanie znaczków. Za pomocą nożyczek z ozdobnymi końcówkami wycięłam z samoprzylepnego papieru kolorowego kilkanaście kwadratów różnej wielkości. Iga wykończyła znaczki zdobiąc je naklejkami. 


Po przyklejeniu znaczków na koperty, nadszedł czas na zabawę w panią z poczty - stemplowanie znaczków. Iga spełniła się w tej roli świetnie. 


Na końcu pomogłam jej podpisać koperty, po prostu kierowałam jej rączką gdy pisała.


Do tak wykonanych kopert włożyłyśmy rysunki dla adresatów, włożyłyśmy w większe koperty i udałyśmy się na pocztę. Iga sama poprosiła panią o znaczki, ponaklejała je na koperty i wrzuciła do skrzynki. Była z siebie bardzo dumna i już pyta kiedy znowu coś wyślemy. Pewno niedługo :)


PS poczta polska dała ciała. Wysłałyśmy listy priorytetem, pani zapewniała, że w ten sposób dotrą na drugi dzień (odległość między miastami to tylko 30 km) i nie dotarły ;/