sobota, 30 sierpnia 2014

Wycinanki, czyli pomysł na zabawę w deszczowe popołudnie

Jakiś czas temu dostałam od mojej cioci-nauczycielki karty do pracy plastycznej dla dzieciaków. Iga uczy się używać nożyczek, a wykonanie prac z tych kart wymaga właśnie wycinania więc pomysł bardzo mi się spodobał. Jako, że było to na początku lata, pogoda dopisywała, a każdą wolną chwilę spędzałyśmy na powietrzu, karty zdążyły się przykurzyć zanim wreszcie ich użyłyśmy. W końcu w któreś popołudnie deszcz zatrzymał nas w domu i wzięłyśmy się do pracy.


Najbardziej ze wszystkich rzeczy, które wykonałyśmy spodobał nam się telefon, przede wszystkim dlatego, że tarcza faktycznie się rusza i można się nim bawić. Kart mamy mnóstwo więc zrobiłyśmy dwa, a potem przez kilka dni bawiłyśmy się w dzwonienie do siebie :) Poza tym, Iga "dzwoniła" też do dziadków, cioć i wujków, a ja podawałam jej nr telefonu, więc przy okazji utrwaliła sobie również cyferki. Telefon wygląda tak:



A tak wygląda prototyp telefonu z karty. Kojarzy mi się z czasem spędzonym właśnie u cioci, bo miała taki sam :)



Kolejną rzeczą, którą wykonałyśmy były kostki. Tutaj też przy okazji udało się nam poćwiczyć liczenie bo mała musiała sama narysować lub, w przypadku cekinowej kostki, przykleić odpowiednią liczbę kropek. Kostki okazały się być wyjątkowo trwałe bo jeszcze się nie zepsuły, a używałyśmy ich już kilka razy :)


Miałyśmy jeszcze jedną kartę z wzorem narysowanej żyrafy, która służy mi za zakładkę na książki. Zakładkę zrobiłyśmy też z kawałka papieru z telefonem, który został nam z poprzedniej karty. Drugą zakładkę-żyrafę trzymam dla Igi na czasy, gdy samodzielnie zacznie czytać. Mam nadzieję, że uda mi się wyrobić w niej ten nawyk. Na razie czytam jej co wieczór i chyba jesteśmy na dobrej drodze, bo bez przeczytania książeczki nie chce iść spać.


4 komentarze:

ja katya pisze...

Telefon w pierwszej kolejności urzekł i mnie :) jeśli chodzi o książki i samodzielne czytanie to polecam serię "Czytam sobie" z Egmontu, są tam różne poziomy trudności, książeczki są cienkie, więc dziecko się nie zniechęci, im bardziej podstawowy poziom tym mniej treści, więcej obrazków i większa czcionka. Nie wieje nudą, jak w dorosłych książkach ;)) u nas także bez wieczornego czytania nie ma spania ;)

KreatywnaMamaKreatywneDziecko pisze...

I dobrze :) ślęczenie nad książką jest lepsze od ślęczenia nad tabletem, kompem czy telewizorem. Muszę koniecznie sprawdzić tę serię Egmontu, choć do samodzielnego czytania to mamy jeszcze trochę czasu :)

NitkaFantazji pisze...

Ale fajne:) przypomniało mi się jak miałam zrobiony zegar z tekturki żeby się uczyć która jest godzina :)

Małgorzata Zakrzewska pisze...

Uwielbiam wycinanki! To chyba najbardziej kreatywna zabawa...I uczą i bawią. Ideał.

Co do sypialni...my też ją niedługo stracimy :D